Testament – kiedy nie możesz go zrozumieć

Anna Błach        |        11 maja 2016        |        Komentarze (0)

Czasami ostatnia wola zmarłego spisana w testamencie jest nie do końca zrozumiała, zawiera sprzeczne zapisy. W takiej sytuacji testament należy tak tłumaczyć, żeby możliwie najpełniej oddać ostatnią wolę zmarłego.

W praktyce są ogromne problemy z ustaleniem tego jakie były rzeczywiste intencje testatora i jaką przyjąć wykładnię, która pozwala utrzymać rozrządzenie spadkodawcy w mocy i nadać mu rozsądną treść.

W 2009r. Sąd Najwyższy rozpatrywał sprawę pani Apolonii, która spisała testament własnoręczny, a następnie zmarła w 2007 r. po krótkim pobycie w szpitalu. Miała wtedy 88 lat, jednakże do końca była sprawna, prowadziła nawet samochód. Mieszkała ona w swoim domu z niezamężną córką Lidią i to właśnie ją uczyniła w swoim testamencie spadkobierczynią.

Gdy pani Lidia wystąpiła do sądu o stwierdzenie, że na podstawie testamentu nabyła w całości spadek po matce, zaprzeczyli temu pozostali spadkobiercy ustawowi – dzieci i wnuki zmarłej.

Sąd nie miał łatwego zadania, w ustaleniu kto tak naprawdę jest spadkobiercą po zmarłej Apolonii. Bowiem w pierwszej części testamentu spadkodawczyni zarządziła, że przeznacza dom dla Lidii, pod warunkiem jednak, że ta będzie się nią opiekowała. W drugiej części napisała: „jeśli mój zgon nastąpi w nieprzewidzianych okolicznościach lub Lidia nie będzie ponosiła ciężaru opieki nade mną, moją wolą jest sprzedanie majątku, podzielenie pieniędzy na siedem części i przekazanie 2/7 Lidii, a po 1/7 pozostałym dzieciom”.

Problem dotyczył tego, w jakim znaczeniu pani Apolonia użyła w testamencie słowa „opieka”, jakiej opieki oczekiwała od swoje córki i czy ta ją jej zapewniła.

Zarówno sąd pierwszej instancji jak i sąd drugiej instancji uznały, że w testamencie chodzi o opiekę długofalową, polegającą na fizycznym, długoletnim zaangażowaniu się w pomoc osobie, która nie jest w stanie samodzielnie funkcjonować. A skoro Apolonia była do końca samodzielna, to nie ma mowy o takiej opiece. Pełnomocnik pani Lidii przekonywał, że spadkodawczyni użyła słowa „opieka” w znaczeniu: „troszczyć się o kogoś”, „pomagać mu”, „zajmować się nim”, a takiej opieki Lidia matce udzielała. Mieszkała z nią, pomagała w drobnych sprawach życia codziennego, interesowała się nią.

Sąd Najwyższy nie podzielił jednak opinii pełnomocnika pani Lidii i przychyliwszy się do stanowiska sądów pierwszej i drugiej instancji oddalił kasację. Sąd Najwyższy stwierdził, że jeśli pani Apolonia zdecydowana była przekazać majątek córce Lidii , to będąc w pełni władz umysłowych, mogła sporządzić jednoznaczny testament na jej rzecz.

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: